Bankowe i z piłką…

Zabawy bankowe

Mówiąc zabawy bankowe, człowiek mógłby mieć skojarzenia z pewnikami, które odnajdą się wśród młodszego pokolenia. Chodzi jednak o wszelkie gry związane z bankiem. Ile razy człowiek będąc dzieckiem, nie próbował wcielić się w rolę dorosłych pracujących w banku czy innym urzędzie? Frajdę sprawiało przygotowanie banknotów, stworzenie książeczek czekowych. Dużo radości zawsze dawały pożyczki, gdy ktoś miał długi, to było coś. Przy użyciu sztucznie wyprodukowanych pieniędzy, ale uprzednio już przygotowanych, bo będących składnikami gry można również świetnie się bawić w różnym gronie, nawet łącząc młodszą generację ze starszą. Rzecz mianowicie o grach typu „Fortuna” czyli starsza wersja współcześnie cieszącej się duża popularnością gry „Monopoly” czy o innej nazwie „EuroBinzes”. I okazuje się, że siedzenie przy jednym stole, rzucanie kostką i kupowanie różnych obiektów z możliwością zaciągnięcia pożyczki jest wcale nie mniejszą frajdą niż jakieś gry komputerowe. Spędzać w taki sposób za stołem czas można nawet godzinami, o ile nie całymi dniami.

Zabawy z piłką

Chyba nikt nie wyobraża sobie życia na podwórku lub na ulicy przy domu na wsi bez piłki i gry do wieczora w zbijanego czy siatkówkę typu podwórkowego. To był szał. Człowiek potrafił siedzieć na tej ulicy i grać do upadłego, Nie przeszkadzały nawet jeżdżące samochody, a trzeba było zawsze oczywiście zaczekać, aż przejadą. Fenomen zbijanego zastanawia do dziś, bo dostarcza naprawdę wyjątkowej adrenaliny, o czym świadczy fakt poświęcania mu tak dużej ilości czasu. Wciąga tak samo jak gra w siatkę. Innym jakby rodzajem, wersją tej gry na dwie drużyny jest zbijany w kółku, gdy odbija się piłkę jak podczas gry w siatkę do momentu skuszenia. Osoba, która nie odbiła piłki wędruje do środka kółka i czeka na wybawienie, czyli moment złapania przez siebie piłki lub osoby innej, która również skusiła. Taka wersja zbijanego nazywa się „Śledź”, choć pochodzenie nazwy naprawdę trudno wyjaśnić, bo co ma śledź do nie łapania piłki podczas gry!? Właściwie to może stanowić sposób na grę łamigłówkę, zatem zachęcam do stworzenia wersji odkrywających etymologię nazwy tej interesującej gry.

Tagi: bank, kółko, pieniądze, piłka, śledź, stół

Zabawy…

Zabawy bez charakteru zabaw

Czasem, a może częściej dzieciakom przychodzą do głowy dziwne pomysły na zabawy, których nawet byśmy się nie spodziewali. Rąbią takie dziwne zabawy, które robią dużą furorę, co jest naprawdę szokujące. Takie wożenie pociechy na materacach po panelach daje naprawdę wiele radości albo schowanie ukochanego dziecka do pudełka lub zapakowanie go w plecak naprawdę z perspektywy dorosłego jest czymś bezsensu, a dla dziecka stanowi naprawdę niesamowitą frajdę. Ostatnio zdziwiło mnie interesujące zajęcie mojego bratanka, którego w żaden sposób nie można zakwalifikować w kategoriach zabaw, to zabawa bez zabawy, ale dla dziecka zabawa – siedzenie czy leżenie w fotelu na balkonie i krzyczenie, takie delikatne wrzaskliwe darcie się, które nam dorosłym właściwie nie przeszkadza, a dziecku dostarcza nieprzeciętnej rozrywki. Chyba jeszcze bardziej lubię zabawę w chowanego bez chowanego właściwie, bo dziecko chowa się tak, że je zawsze widać. Ono same staje się już niewidoczne w momencie, gdy zasłoni sobie oczy i to nic, że jest widziane przez wszystkich naokoło.

Zabawy na podwórku

Najwięcej radości zdaje się, że dają zabawy na ukochanym podwórku. Nawet zwykły plac koło bloku jest ciekawym miejscem, w którym może dziecko realizować swoje małe marzenia. To świetne miejsce do zabaw z rówieśnikami i właściwie oni są tutaj najważniejsi. Samo towarzystwo właściwie jak i w przypadku spotkań wśród dorosłych, najważniejsi są zawsze ludzie. Dzieci realizują się również w środowisku rówieśniczym, konfrontują wówczas swoje pomysły z innymi, a takie połączenie często kończy się katastrofą, która niesie jednak ze sobą naukę wychowawczą. Kontakt z kolegami i koleżankami jest pewna podstawą, której dziecko sprawdza swoje możliwości interpersonalne. Dzieciaki wzajemnie się, kolokwialnie mówiąc, nakręcają. Samo w pojedynkę często pozostaje bez motywacji do działania, staje się apatyczne. Towarzystwu zawsze przypisać należy entuzjazm, a to dodatkowo wpływa na rozwój dziecka. Ważne z tej perspektywy okazuje się zapisanie dziecka do przedszkola i danie mu możliwości kontaktu z rówieśnikami.

Tagi: balkon, frajda, grupa, krzyk, podwórko, rówieśnicy

Historie z dzieciństwa…

Zabawy z dzieciństwa

Chyba każdy z nas ma wspomnienia z dzieciństwa, ale charakterystyczne wyłącznie dla tego okresu i tylko tej osoby. W co człowiek się nie bawił jak był mały? Czasy jednak dziś się zmieniły, technika poszła do przodu, coraz więcej czasu dzieci spędzają dziś przed ekranem telewizora lub komputera. Wydaje się, że kiedyś cieszyliśmy się większą pomysłowością, bo musieliśmy organizować swoje zabawy bez jakichkolwiek technicznych zdobyczy, co dziś niekiedy graniczy z cudem, gdy spojrzymy na dzieciaki spędzające większą część dnia, grając w jakieś gry komputerowe lub oglądając kreskówki czy inne filmy na DVD. Pamiętam szczególnie swoje zabawy z siostrami na kręgach od studni, które długo graciły babci podwórko. Czego człowiek tam nie robił!? Chyba najbardziej popularną zabawą było gotowanie z piasku, liści, jakiś zup, pieczenie placków. Oczywiści wszystko na niby, ale pół dnia jak nie dłużej schodziło na takich zabawach, po czym przenosiłyśmy się na łąkę, gdzie podczas zbierania siana można było pobawić się w ganianego między kopkami lub popluskać się w rzece.

Dzisiejsze rozmowy z dziećmi na temat zabaw

Zdziwił i zastanowił mnie ostatnio jeden fakt. Podczas rozmowy z bratanicą na pytanie co podobało jej się najbardziej podczas ostatniego pobytu u babci, nie usłyszałam niczego w stylu pływanie w nowym basenie u sąsiada czy jakieś nowe petshopki. Odpowiedź składała się z jednego słowa: siano! To był klucz, którego w żaden sposób nie musiała tłumaczyć, bo kto nie uwielbiał w dzieciństwie zabaw w sianie czy to w stodole, czy to na łące. Największą jednak frajdą był chyba sam rytuał zwożenia siana z łąki do stodoły. Na kupie siana na traktorze czy papaju z góry tak wszystko wyglądało inaczej. Perspektywa widzenia rówieśników z wyżyn była czymś niesamowitym. Wydawało się, że jesteśmy jako dzieci dorośli, że pokonujemy pewne siły natury, że unosimy się nad ziemią, niejako nawet latając. Okazuje się, że w dobie komputerów dzieci zachwyca również pewna prostota, być może przez te fakt pewnej niesamowitości w sianie, której nie sposób racjonalnie jednak wytłumaczyć. Niezaprzeczalnie jednak taka siła istnieje, skoro jednak podczas rozmów na taki temat dzieci odpowiadają w taki, a nie inny sposób.

Tagi: dzieciństwo, rzeka, siano, traktor, łąka